Dzienny reżim obozu pracy artysty

1. Budzik dzwoni o 7:00. Drzemka. Drzemka. Drzemka. Pobudka o 9:00 — jak co dzień, prosto z okopów.
2. Solidne śniadanie. Organizm trzeba przygotować na nadchodzący trud.
3. Scrollowanie Instagrama — to się liczy jako "research".
4. Pilna sprawa zawodowa: manikiur.
5. Heroiczna próba skupienia się na pisaniu. Czas trwania: 2,5 godziny. Efekt: zero.
6. Głód. Ciało domaga się przerwy po tak wyczerpującym poranku.
7. Kawa na balkonie — najlepiej, póki nie pada, bo praca twórcza wymaga odpowiednich warunków atmosferycznych.
8. Panika: już 14:00, a strona nadal pusta. To musi być blokada twórcza, a nie, na przykład, pięć godzin prokrastynacji.
9. Właściwa praca: siadam do laptopa. Piszę przez całe 2 godziny. Ktoś powinien mi wystawić order.
10. Po takim wysiłku należy się drzemka.
11. Robi się późno — trzeba jeszcze zdążyć na rower przed zachodem słońca. Priorytety.
12. Dzwoni koleżanka. Rozmowa trwa 1,5 godziny — prawie tyle, co dzisiejsza sesja pisania.
13. Kolacja i serial. Zasłużony relaks po tak forsownym dniu.
14. Dziś nie najlepiej poszło. Ale jutro na pewno się uda — wystarczy ustawić budzik na 6:00 (i nacisnąć drzemkę osiem razy).
15. Podcast do zaśnięcia. Koniec kolejnego dnia w obozie pracy artysty.

Czy trochę Cię to rozbawiło? Może kupisz mi kawę?